- Czego chcesz? - zapytałam oschle.
- Jedziemy na rampy. Może... - nie dałam mu dokończyć.
- Nie, nie chcę marnować na to czasu.. - zatkał mi usta palcem. Wziął moją dłoń i zaprowadził na dół. Próbowałam się wyrwać, ale na marne. Chłopak był bardzo silny. Na kanapie siedziała Klara. Z jej oczu leciały łzy. Przytulona była do poduszki, a ta była cała morka. Miałam ochotę ją przytulić, ale przypomniało mi się co mi zrobiła. Dziewczyna odwróciła wzrok na mnie. Podeszła o mnie i chciała przytulić. Odepchnęłam ją, że usiadła na fotelu. Spojrzała na mnie pytająca. W jej oczach zobaczyłam smutek i trochę złości.
- Klara, proszę cię dobra? Myślisz, że teraz tak rzucę ci się w ramiona? To się grubo mylisz. - warknęłam w jej stronę. Moja "przyjaciółka" zaczęła jeszcze głośnie szlochać. Wzruszyłam ramionami i odwróciłam się.
- Jakby co jestem Luke. - powiedział mój nowy znajomy. Rzuciłam mu złowrogie spojrzenie i poszłam do stajni. Siedziałam tak w boksie Ruffian. Nagle zauważyłam, że pochyla się nade mną jakaś kobieta. Spojrzałam na nią.
- Glorie, proszę przyprowadzić wszystkie konie z pastwisk. - powiedziała Pani Teressa.
- Jestem Glor. - mruknęłam cicho.
- Coś mówiłaś? - zapytała.
- Nie. - burknęłam i wzięłam uwiązy. Na początek poszłam po kuce, później ogiery, a na końcu wałachy i klacze.Westchnęłam głośno i zamknęłam ostatni boks. Po skończonej pracy była godzina 21. Poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie kanapkę z sałatą i masłem. Zjadłam ją bardzo szybko. Zmyłam talerzyk i posprzątałam po sobie. Nie byłam zmęczona, ale nie tryskałam też energią.
- Hej Glor. - powiedział jakiś chłopak. "Jakiś". Znałam ten głos.
- Luke. - westchnęłam cicho. - Cześć. - poszłam do pokoju. Włączyłam telefon. Zobaczyłam, że mam dwie wiadomości. Jedna od Klary:
Przepraszam Glorie... Wybacz mi.
Zignorowałam ją i otworzyłam drugą. Od nieznanego numeru. Było w niej napisane:
W ciągu tych trzech dni zginiesz. Nigdy więcej nie zobaczysz koni i swoich przyjaciół.
Zaśmiałam się i usunęłam ją. Dupa mnie to obchodzi, potrzebuję tylko Ruffian i... Przyznam Klarę. Usiadłam na łóżku. Pomyślałam przez chwilkę. Wstałam i pobiegłam do pokoju moje przyjaciółki. Zapukałam. Bez pytania weszłam do środka i popatrzałam na przyjaciółkę. Miała przekrwione oczy i była cała mokra od łez. Obok niej siedział Luke. Tak LUKE! oni.... Całowali się!? Przerwałam ich pocałunek. Otworzyłam szeroko oczy.
- Klara przyszłam c powiedzieć, że wybaczam ci, ale nie tak łatwo będzie o tym zapomnieć. - powiedziałam i rzuciłam ostrzegające spojrzenie Luke'owi. Wyszłam. Usiadłam w kącie na korytarzu i schowałam głowę w kolanach. Poczułam jak ktoś mnie przytula od boku. Pomyślałam, że to Klara. Podniosłam łeb (xd) i spojrzałam w oczu temu komuś, nie za bardzo go widziałam , bo było ciemno. Jego twarz się zbliżała, aż w końcu.... Ta osoba, albo raczej chłopak, złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Nie odwzajemniłam go, tylko odepchnęłam tą osobę i uderzyłam w policzek z otwartej ręki. Usłyszałam syknięcie. Wstałam i zapaliłam światło. W kącie siedział Luke. Podeszłam do niego i uderzyłam jeszcze raz.
- Czy się pojebało! Tam całujesz Klarę, a teraz mnie!? Jesteś zwykłym dupkiem! - wykrzyczałam. Usłyszałam czyjeś kroki na schodach. Zdenerwowana szybkim krokiem poszłam do mojego pokoju. Byłam zła na Luke'a. W tym całym zamyśleniu zasnęłam. Obudziłam się bardzo wcześnie. Była 8:00. Ubrałam się:
(Bez kasku)Założyłam na to bluzę i poszłam do kuchni. Nie byłam głodna więc tylko wypiłam kawę i poszłam do łazienki. Zrobiłam sobie fryzurę i umyłam zęby. Wyszłam na dwór. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Przy stajni stali...
------------------------------------------------------
Hejka! Wiem, długo mnie nie było, nie dodałam rozdziału, ale to dlatego, że byłam na obozie konnym. Przepraszam, że rozdział jest do dupy, ale nad następnym się postaram i rozdziały będą raz/dwa razy w tygodniu. Dzięki paaa!